Od kiedy obejrzałam film „Mamma Mia!” z piosenkami ABBY, zakochałam się w greckim krajobrazie. Zdjęcia do filmu kręcono częściowo w Kalifornii, ale ich znakomita większość powstała w Grecji, na wyspach Skopelos, Skiathos i Thassos.
Zaczęłam się interesować wyjazdem do Grecji na jedną z tamtejszych wysp. Moją uwagę zwrócił archipelag znajdujący się w południo-zachodniej części Morza Egejskiego – Cyklady. Stąd zresztą tytuł mojego wpisu, cytujący legendarną piosenkę Maanamu.
Najsłynniejsze wyspy Cyklad to, m.in. Delos, ważny ośrodek religijny w dawnej Grecji, znanej z mitologii, jako miejsce słynnej świątyni delfickiej, poświęconej Appolinowi.
Kolejna wyspa to Ios, na której możemy skosztować lokalnych win i zwiedzić bizantyjskie kościoły.
Mykonos i Santorini to najpopularniejsze wśród turystów wyspy Cyklad. W Mykonos możemy zobaczyć jedną z dzielic, zwaną Małą Wenecją, Muzeum Archeologiczne, latarnię morską, XVI-wieczne wiatraki, a także z bliska pooglądać pelikany, które tak się tam zadomowiły, że stały się oficjalną maskotką miasta.
W Grecji, a szczególnie na wyspach nie ma typowej turystycznej infrastruktury, brak tu hoteli, co akurat mnie odpowiada. Cudownie byłoby wynająć cały domek dla siebie lub mały rodzinny pensjonat, gdzie codziennie można kosztować prawdziwie greckiej kuchni, zamiast śniadań kontynentalnych podawanych w hotelach.
Czuję, że w głębi duszy jestem południowcem. Nie odstraszają mnie uciążliwe upały, obowiązkowe sjesty, a rozpoczynanie życia dopiero po zmroku, wydaje mi się czystą rozkoszą.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz